Fiordy Zachodnie to najmniej odwiedzana część Islandii. W lutym drogi bywają zamknięte po zawiejach, a do najbliższej stacji benzynowej jedzie się godzinę. Za to nocą nie ma tu żadnego sztucznego światła i niebo jest czarne jak atrament.
Tej nocy prognoza zorzy była średnia. Wyszłam z domku przed północą, z termosem kakao, i ustawiłam statyw nad brzegiem fiordu. Najpierw na północy pojawiła się blada, zielonkawa smuga, którą łatwo pomylić z chmurą. Po kwadransie smuga zaczęła falować, potem rozdzieliła się na dwa pasma, a w końcu przez godzinę układała się w coś, co wyglądało jak ogromne skrzydła. Przy minus dziewięciu stopniach zapomniałam, że marzną mi palce.
Praktycznie
Zorzę najlepiej oglądać od września do marca, z dala od miast. Sprawdzaj prognozę aktywności i zachmurzenia na stronie islandzkiej służby meteorologicznej. Ubierz się warstwowo, weź statyw i zapasowe baterie, bo na mrozie szybko się rozładowują.